Zaskakujące „sposoby” na urodę i bogactwo, czyli zapomniane polskie tradycje

Czytelniku! pamiętaj, że wszystkie informacje i porady zawarte na naszym portalu nie zastąpią indywidualnej konsultacji z fachowcem/lekarzem. Stosowanie treści zawartych na naszym blogu w praktyce każdorazowo powinno być konsultowane z specjalistą o odpowiednich kwalifikacjach. Redakcja i wydawca portalu nie ponoszą odpowiedzialności ze stosowania porad zamieszczanych na stronie.

12 potraw, wypatrywanie Pierwszej Gwiazdki, ubieranie drzewka, łamanie się opłatkiem bożonarodzeniowym czy wolne miejsce przy stole dla wędrowca. Takie tradycje potrafimy wymienić jednym tchem, nie wiedząc, że mamy ich w Polsce znacznie, znacznie więcej. Ciekawi, jakie inne zwyczaje i przesądy funkcjonowały (lub nadal funkcjonują) w naszym kraju i jakie niosą ukryte znaczenie? Nasze tradycyjne święta potrafiły mieć naprawdę zaskakujące „zasady”.

Zapomniane zabobony i gusła bożonarodzeniowe

Jak dziwne by nie były, większość z nich miała (ma) wspólne zadanie – zapewnienie czegoś przez cały rok lub (analogicznie) uchronienie przed czymś.

Od wieków wierzono, że Wigilia Bożego Narodzenia wywiera wpływ na cały nadchodzący rok. Co zatem robili nasi przodkowie, by zapewnić sobie dobrobyt i zdrowie?

Kolejność ma znaczenie, czyli kobieto ustąp mężczyźnie. Lubimy gospodarzy? Zatem jako pierwszy gość musi wejść do nich mężczyzna, zwiastujący szczęście i bogactwo. Pani pojawia się w drzwiach jako pierwsza? To zły omen niosący nieszczęścia i choroby.

Dobry zwyczaj nie pożyczaj (ani nie oddawaj). Po pierwsze, przed Wigilią należało mieć uregulowane i spłacone wszystkie długi, aby zapewnić sobie pełen portfel.

Ponadto przodkowie wierzyli, że pożyczanie/oddawanie 24 grudnia gotówki, oznacza długi przez cały rok. Zdarzały się regiony, w których nie wolno było nawet robić zakupów, bo „kto w Wigilię coś z domu swojego wydaje, ten niczego się nie dorobi”.

Co ciekawe bycie dobrym sąsiadem oznaczało też odmówienie przysłowiowej „szklanki cukru” czy śrubokręta. Zabrakło czegoś w domu? Pech. Dziadkowie wierzyli, że pożyczanie w Wigilię to straty przez cały rok, a nawet utrata majątku.

Milczenie jest złotem. W czasie wieczerzy wigilijnej nie powinniśmy się spodziewać u naszych przodków wielu słów. Te wypowiadane, nie mogły być natomiast przerwane. Dlaczego? Gadulstwo brano za przepowiednię zdradzonych sekretów, a przeszkadzanie za zapowiedź olbrzymich kłótni i awantur.

Nic się nie marnuje. Resztki pożywienia z wigilijnej kolacji nie zostawiano na następne dni. Robiono z nich pożytek i oddawano zwierzętom, by zapewnić im zdrowie. Fauna domowa mogła liczyć także na kolorowy opłatek.

Ponadto zwierzęta często przywoływano na kolację, wierząc, że w ich ciałach mogą przebywać dusze zmarłych.

Higiena to podstawa. Co się tyczy mycia, zwyczajów jest kilka (a wszystkie związane z pieniędzmi):

  • mycie twarzy i rąk w wodzie z monetami (i dotykanie ich w trakcie tej czynności) oraz gałązkami jodły z choinki (dla zamożności i urody),
  • „przemywanie” rano twarzy gałązką z pieniędzmi (te same profity co wyżej),
  • kąpiel w chłodnej wodzie (dla zdrowia) z monetą (by ustrzec się przed problemami finansowymi).

Drzemka, która nie służy zdrowiu oraz praca kobiet w ciąży. Kiedyś wierzono, że drzemka w ciągu dnia, ściąga na śpiocha liczne choroby. Od zasady był wyjątek. Kobiety w ciąży co prawda nie mogły sobie pozwolić na dobroczynną drzemkę, ale ich zadaniem w wigilię było „leżeć i pachnieć”. W innym przypadku groziło im urodzenie chorego dziecka.

Grzeczne dzieci dostają prezenty, a niegrzeczne… Dawanie klapsa jest (słusznie) przemocą wobec dzieci. Kiedyś, gdy była to „metoda wychowawcza”, pociechy musiały słuchać się grzecznie w wigilię. Klaps w ten dzień był wróżbą, że przez cały rok tak będzie się działo.

Bez szycia i cerowania, czyli zakaz dotykania ostrych przedmiotów. Pękły spodnie, w których zamierzaliśmy usiąść do wigilii? Zmieńmy je. Jakiekolwiek poprawki krawieckie oznaczały, że cały rok będziemy mieli (nie tylko w ubraniach) coś do zmiany, poprawy.

Ten przesąd miał też „drugie dno”. Ostrych przedmiotów jak nożyce, igły czy noże używano tylko w ostateczności. Dlaczego? Ponieważ wierzono, że w można zranić nimi przypadkiem duchy bliskich.

Kolory i monety, a finansowe powodzenie. Biały obrus, talerz z siankiem i opłatek, ale i bilon. Dlaczego kładło się monetę pod talerz każdego biesiadnika? Żeby w domu mu się powodziło i nie zabrakło finansów. Dodatkowo wierzono, że każdy powinien mieć przy sobie drobną sumę.

Podobne działanie (pomyślności majątkowej) przypisywano:

  • łusce karpia w portfelu (zastępowanej co roku nową),
  • skosztowaniu wszystkich wigilijnych potraw (szczególnie z makiem-dostatek i białą fasolą-szczęście w finansach),
  • groszowi w uszku z barszczu.

Opłatek bożonarodzeniowy. Nie tylko się nim łamano. Wierzono, że gdy choćby kawałek, upadnie na podłogę, będzie to oznaczać wyjątkowo złą prognozę dla „gapy”. Osoba w związku małżeńskim dodatkowo „musiała liczyć się” ze zdradą.

Magia opłatka zataczała „szersze kręgi”:

  • wrzucony do studni oczyszczał wodę,
  • zapewniał, że każdy, kto się nim w Wigilię podzieli, przez rok nie zazna głodu.

Opłatek miał też swoje „mroczne oblicze”. Gospodarz łamał go dla każdego i kolejno maczając w miodzie fragmenty oraz wymawiając imię domownika, przyklejał do szyby. Pecha miał ten, kogo cząstka opłatka zsunęła się lub odpadła – była to bowiem zapowiedź śmierci (i średnio miły początek wigilii, tak na marginesie.).

Dekorowanie choinek, czyli czy liczy się to, co na nich powiesimy? Pierwsze drzewka ozdabiano figurkami (np. aniołków – opieka sił bożych) ze słomy i bibuły, orzechami (siły witalne), jabłkami (zdrowie i uroda), piernikami (bogactwo). Dobrze, jeśli były one dodatkowo obwinięte w złotka.

Gość czy duch. Dodatkowe nakrycie nie zawsze przeznaczone było dla zbłąkanego wędrowca. W części Mazowsza pusty talerz zostawiano dla zmarłych członków rodziny, których chcieliby odwiedzić tego dnia bliskich. Ponadto liczba uczestników powinna być parzysta, inaczej groził wielki pech, a by mu zapobiec, zapraszano osobę bezdomną lub samotną.

À propos duchów, jeszcze w XIX wieku silny był przesąd, że patrząc przez dziurkę od klucza, zobaczymy duchy przodków przy stole (ciekawe jak wielu się odważyło sprawdzić ). Dla mar zostawiano specjalnie uchylone furtki, drzwi i okna.

Pogodynka. Chcielibyśmy wiedzieć jaki czeka nas rok? Nic prostszego. Kroimy cebulę na dwanaście krążków i kładziemy obok siebie (każdy z nich to kolejny miesiąc). Te, które najszybciej spleśnieją, zapowiadają deszczowe miesiące.

Kolejnym działaniem (chyba najważniejszym) na zapewnienie udanego, szczęśliwego roku było (i jest)… dobry nastrój i unikanie konfliktów. Nam wydaje się, że jest to uniwersalna rada na cały rok, a nie tylko w Wigilię. Dzieląc się opłatkiem bożonarodzeniowym, pamiętajmy o tym i o wdzięczności za to, że znów możemy się spotkać. Połączmy się opłatkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 × 4 =